Tak musiało być

Gdybyś poprosił mnie, abym zajrzała dziś do lustra, aby spotkać się z mamą, która czekała na powitanie swego dziecka – w moim odczuciu – po prostu bym jej nie poznała. Ta kobieta co by patrzyła na mnie swymi niebieskimi oczyma byłaby daleką krewną, co raz mignęła mi na życiowej ścieżce pośród codzienności. Mimo to, będę darzyła ją ogromnym szacunkiem. Bo ta kobieta walczyła o swoje życie – z okrutną i bezlitosną wojną zwaną depresją poporodową. Ale to zaczęło się znacznie wcześniej.

Moje cierpienie całkowicie mnie lekceważyło. Myślałam, że jako kobieta, przyszła matka poznam znaki ostrzegawcze i będę w stanie odciąć się od tego, czego doświadczam na tyle, by je rozpoznać i uzyskać pomoc.  Przez wiele miesięcy męczyłam się w ciszy i siedziałam sama z paraliżującą depresją i natrętnymi myślami o ranieniu siebie lub mojego dziecka. To był najciemniejszy czas w całym moim życiu i byłam śmiertelnie przerażona. Nie bałam się choroby. Bałam się siebie samej – do czego jestem, byłam zdolna.

Kiedy myślę o tej kobiecie, o starej mnie, znajduję łaskę w sercu i nieskończoną ilość empatii. Jestem dla niej łaskawa, ponieważ szczerze wierzę, że depresja, którą odczuwała, nie była jej winą. Gdyby wiedziała, że będzie jedną z wielu, które każdego roku doświadczają objawów depresji nie tylko tej poporodowej, może podjęłaby się wcześniej jakichkolwiek działań?! Nie byłaby tak sparaliżowana przez swoje myśli i uczucia. Może dzięki temu by mogła zobaczyć znaki ostrzegawcze, powiedzieć komuś bez obawy, że zostanie osądzona lub skazana na wygnanie.

Ale to nie jest moja historia. Przynajmniej nie przez pierwsze kilka miesięcy. Zajęło mi to dwa lata, cztery miesiące i 13 godzin, aby w końcu poruszyć ten temat. Niemal tyle samo czasu zajęło mi aby trafić i móc porozmawiać z profesjonalistą oraz sięgnąć po leki, które ratują życie. Bardziej niż kiedykolwiek widzę, że mam jakąś ważną pracę do wykonania. Nie wiem czym dokładnie ona jest ale wiem, że należy mówić aby zapobiec innym, mniej szczęśliwym przypadkom. Nie będę siedziała z boku i czekała, aż inni ludzie zrobią to za mnie. Piszę otwarcie, że sama mam #umysłmałozdrowy i popieram akcję #przerywamymilczenie. Powoli zaczynam akceptować swoją przeszłość i to co wcześniej chciałabym wymazać z mej pamięci. Nie jestem złą matką. Teraz to wiem. Wiem, że to, przez co przeszłam, nie było moją winą i jeśli masz podobne doznania lub też doświadczasz ich, to też nie jest twoje.

Jeśli ty lub ktoś, kogo znasz, zmaga się z depresją, lękiem, OCD lub jakimkolwiek innym objawem, istnieje kilka wspaniałych grup wsparcia online. Ale najważniejsze jest to aby osobie chorującej na dolegliwość dać poczucie bezpieczeństwa. Wsparcia – poczucie, że nie zmaga się z tym sama. Mam nadzieję, że nie doświadczycie tego – ale pierwszą zasadą w dolegliwościach duszy, umysłu i ciała najważniejszy jest czas. U mnie czas spowodował nasilenie się choroby. Spowodował pogorszenie się stanu zdrowia. Spowodował nowe dolegliwości – spowodował, że mam krótkie włosy. Cieszę się, że mam włosy, lecz najbardziej się cieszę z tego, że nie było za późno. Nie jest za późno. Mam krótkie włosy, nowy image – jak to sobie żartuję i dobrze się z tym czuję.

Pewnie musiało tak być.

Pewnie musiałam to przejść, by sama zrozumieć, że moje życie może być bogate w szczęśliwość. Że to co było, nie jest moją winą.

Teraz po prostu muszę się nauczyć wybaczać.

Teraz tego nie potrafię.
Teraz nienawidzę tych, którzy są za to odpowiedzialni.

Ale kocham tych, dzięki którym piszę dla Was ten tekst.

You may also like