Przyjaciel

 

“- Stary, to nie jest prawdziwe życie. To tylko udawanie.
– Ale prawdziwe życie zależy od tego, jak dobrze potrafisz udawać, prawda? Ty. Ja. Każdy człowiek na świecie. Życie to teatr, panie McGill.”

Uwielbiam ten króciutki dialog, który swym prostym wydźwiękiem określa rzeczywistość jaką możemy spotkać codziennie na ulicy. Pamiętam taki czas jak “pewne osoby” z premedytacją i wielką nienawiścią (w moim odczuciu) wyśmiewały dziecinne marzenia, pragnienia – które w ich mniemaniu nie powinny mieć miejsca. Pamiętam jak doskonale “grali” i “udawali” przed innymi jacy są idealni, bez skazy. Pamiętam, że moja “prawda” w ich oczach była czymś co może skazać ich oblicze dla otoczenia. Pamiętam jak poniżali, karcili czy ofiarowywali mi cierpienie, które dla nich było czymś dobrym co będzie dawało dorodne owoce w przyszłości. Znacie to zdanie: “To dla Twojego dobra”?!  Właśnie.  I tu rodzi się moje pytanie. Jak wiadomo, wszem i wobec człowiek jest istotą indywidualną – o własnych poglądach, o własnych wartościach, o własnych przez siebie kształtowanych emocjach i uczuciach.

To jak druga osoba, może wiedzieć co dla tego indywiduum jest dobre?

Przecież nie można komuś narzucać swych niespełnionych pragnień a na pewno nie można, kierować tą osobą tak by społeczeństwo wyniosło Cię pod niebiosa za to jaki jesteś wspaniały i dobry! Nie można być człowiekiem, który w każdej kwestii szuka jakiegokolwiek poparcia swych uczynków, by jedynie dowieść swych racji i zdołować oraz zatrzymać chęć działania drugiego człowieka.

Pamiętam jak ja doskonale udawałam.

Pamiętam – jaką to niby byłam doskonałą “aktoreczką” w brzmieniu pełnych negatywów.

Pamiętam jak to nigdy nie mogłam sprostać wymaganiom.


Życie jest teatrem ale czy teatrem jest życie?

Moje życie jest teatrem gdzie razem z Bogiem jestem szefem! To JA jestem odpowiedzialna za swoje scenariusze, za reżyserię, kostiumy, dialogi, za akta… Pozwalam by los – Bóg – kierował mną, który jest mistrzem w tej dziedzinie sztuki. A ja? – Taki uczeń. Uczeń, który pragnie jak najlepiej przeżyć swoje życie. Bez udawania.


Świat i zwolnione tempo. Wskazówki zegara zatrzymane w czasoprzestrzeni by dzień i noc w uścisku się zamknęła. By na chwilę skierować swą twarz w stronę słońca, by choć na chwilę poczuć oddech bezruchu na piersi. Czasem mi to wystarcza by odreagować i złapać nowe siły. Wystarcza by móc przystanąć, dotknąć jego dłoni i podziwiać te iskierki w jego oczach – które mówią – razem zdobędziemy świat. To przy nim potrafię się uczyć rozciągać czas i naprawdę w pełni słowa tego znaczeniu – żyć. Ta chwila wystarcza aby poczuć maleńkie rączki, które oplatają mą szyję w pełnym miłości uścisku. Wystarczy by na nowo zrozumieć to podekscytowanie jakie posiada dziecko przy odkrywaniu świata. Mam dwóch mężczyzn, dwie miłości, które trzymają mnie w swych objęciach i wspólnie pokazują jak żyć się powinno. Bez czarnych myśli, niepotrzebnych obaw i zagrożeń.

“Z czasem zrozumiałam, że rozmowy często ustępują ciszy, a dotyk potrafi powiedzieć więcej niż słowa. Są emocje, które poruszą nas zdecydowanie mocniej, niż cała paleta różnych uczuć. I takie chwile, które będą dla nas ważniejsze niż długie lata. Są ludzie, którzy zapiszą się w naszej historii krótkim epizodem dużo intensywniej niż tłumy, które poznawaliśmy przez całe życie. Tacy, którzy jednym zdaniem zmienią nasze spostrzeganie świata, w sposób zdecydowanie piękniejszy niż inni długimi i skomplikowanymi wyjaśnieniami. Są ludzie, których istnienie znaczy dla nas więcej niż bliskość innych. Tacy, przy których nie ma znaczenia czas, miejsce ani odległość. Przy których właściwie nic nie ma znaczenia. Po prostu są ludzie tacy jak Ty, którzy zapierają mi dech w piersiach i nie potrafię znaleźć odpowiednich słów. Wiesz, tacy przy których blednie cały blask Wszechświata.” Aleksandra Steć




Z tego miejsca chcę niezmiernie podziękować Basi za tak cudowne kadry jakie popełniła. <3

Jestem wzruszona, że mogłam odkryć samą siebie na nowo ale nie samotnie, nie w bólach istnienia czy łez pełnych cierpienia braku samoakceptacji. Towarzyszyła mi przy tym jedna z najważniejszych osób w życiu. Mąż. Dzięki tamtemu dniu pojęłam znaczenie zakochania się ponownie w tej samej osobie.

Na spokojnie.
Cichutko.
Bez pośpiechu.
Na tle kojącej melodii muzycznej.
Wspólnych oddechów.
Dźwiękach śmiechów.
Oraz pstryku migawki aparatu.
Byłam.
Czułam.
Żyłam.


I spójrzcie na tą parę. Ona też zasługuje na swoją miłość. Tak jak TY. :* “Gruba” także znajduje swoją miłość. “Gruba” także zasłużyła na miłość. “Gruba” także potrzebuje miłości. Z premedytacją używam słowa “gruba”, ponieważ tak jak Galanta Lala na swym pierwszym #youtubowym filmie mądrze zobrazowała, że to słowo to jedynie przymiotnik określający urodę człowieka.

“Ktoś jest wysoki, ktoś szczupły i z tego powodu nie czuje się dotknięty czy urażony.”

Grubość to cecha wyglądu. Grubość to tylko słowo. Dla Miłości nie ma znaczenia, rozmiar, wiek, wygląd itp. Tylko osoba – drugi człowiek. Tak samo jak Melissa Gibson, tak jak Ashley Graham czy tak samo jak każda większa kobieta. A odpowiadając na pytania Bylola – ktoś przykład musi dać, by człowiek przestał się dziwić, aby przede wszystkim w naszym otoczeniu móc pokazać różnorodność, którą tak cenię. Jestem kochana i ja kocham.
Mam brzuch – bez płaskości. Mam piersi – bez jędrności. Mam większą rękę niż on – bez mięśni. Mam nogi – razem z cellulitem. Brzuch udekorowany tygrysimi pazurami. I takie jest moje ciało, które kształci się dzięki historii jaką przeżywa i przeżywało. Czy Ty znajdziesz partnera, który Cię pokocha jaką jesteś? Tak. Wystarczy w to uwierzyć i nie dążyć do ideału, którego nie ma. Zadbaj o siebie, szanuj się i pielęgnuj swoje zdrowie – nie tylko to fizyczne ale też i psychiczne. <3 <3 <3


 

You may also like